niedziela, 3 grudnia 2017

Ep. 001

- Hyori! - usłyszałam głos swojej rodzicielki, więc natychmiast się do niej udałam.
- O co chodzi, matko? - zapytałam splatając swoje dłonie przed sobą. Elegancko ubrana kobieta stanęła przede mną i zaczesała kosmyk moich włosów za moje ucho. Na jej gest schyliłam delikatnie moją głowę ku dołowi.
- Dzisiejszego wieczoru przybędą do nas bardzo ważni goście. Mam nadzieję, że rozumiesz co to znaczy. - blondynka skinęła głową i ustała przy oknie, przyglądając się ludziom chodzącym po terenie, który należy do mojej rodziny.
- Tak, matko. - przytaknęłam grzecznie, nie unosząc wzroku.
- Hwamin pomoże Ci się przygotować, nie zawiedź mnie. - powiedziała nie patrząc na mnie. - Możesz odejść. - machnęła ręką na znak bym zostawiła ją sama. Wyszłam od niej, nie odwracając się, a gdy znalazłam się na dużym hallu od razu skierowałam się do sypialni swojej siostry. Zapukałam delikatnie do jej drzwi i po odczekaniu chwili weszłam do środka.
- O co chodzi, Hyori? - siostra uniosła na mnie wzrok znad książki.
- Dzisiaj wieczorem ktoś ważny ma przyjechać do nas na kolację i mama powiedziała, że masz mnie przygotować. - odparłam stając przy jej łóżku. Siostra odłożyła książkę i spojrzała na wielki zegar wiszący na ścianie.
- Czyli mamy na to kilka godzin. Idź weź porządną kąpiel, a ja wszystko przygotuję. - powiedziała podnosząc się z łóżka. Skłoniłam się delikatnie w jej stronę i w takiej posturze wycofałam się do drzwi, a następnie opuściłam jej sypialnię. Udałam się do swojej sypialni, ale po drodze napotkałam swojego ojca. Zatrzymałam się schylając głowę ku dołowi i skłoniłam się w jego kierunku.
- Dzień dobry, ojcze. - przywitałam się z nim grzecznie.
- Dzień dobry, Hyori. Matka poinformowała Cię o przybyciu gościu? - zapytał podchodząc do mnie. Przytaknęłam delikatnym skinięciem głowy, nie unosząc na niego wzroku. - Znakomicie, przygotuj się i Hyori, nie zawiedź mnie. - dodał i oddalił się, a gdy zniknął za rogiem, weszłam do swojej sypialni, dopiero teraz rozluźniając całe spięte ciało. Weszłam do łazienki, znajdującej się w mojej sypialni i rozebrałam się, odkładając ubrania na małą szafeczkę przy ścianie. Ustałam przed dużym lustrem i przyjrzałam się sobie dokładnie. Na moich barkach spoczywała odpowiedzialność za dzisiejszy wieczór. Musiałam się porządnie na to przygotować, więc nie zwlekając od razu zajęłam się kąpielą.
Niespełna godzinę później, siedziałam przed swoją starszą siostrą, która starannie robiła mi makijaż.
- Musisz wyglądać dziewczęco, ale poważnie. - powiedziała, ale bardziej do siebie aniżeli do mnie, dłonią wykonując zamaszyste ruchy. Nałożyła na pędzelek kolejną warstwę cienia do oczu i skupiając się jak na arcydziele, dalej kontynuowała swoją pracę.
- Suknię mam już wybraną? - zapytałam, minimalizując swoją mimikę by nie przeszkadzać starszej w wykonywanych czynnościach.
- Wszystko jest już przygotowane, tylko trzeba Cię jeszcze uczesać. - z jej ust wydobył się bardziej pisk radości, gdy skończyła malować moją twarz. Odłożyła wszystkie narzędzia na bok i zaklaskała w dłonie przyglądając się swojemu dziełu. - Za każdym razem wychodzi perfekcyjnie. - uśmiechnęła się zadowolona z wykonanej pracy i bez zbędnego czekania zabrała się za moje włosy. Ściągnęła je wszystkie razem do siebie, nie zwracając uwagi na to, że kilka razy zadała mi trochę bólu, przez zamaszyste ruchy jakie wykonywała szczotką. Jednym ruchem ręki owinęła je wokół siebie tworząc dość gruby kok na czubku mojej głowy, z którego po chwili utworzyła przepiękną różyczkę. W kilku miejscach wsunęła wsuwki, opanowując niesforne kosmyki, które delikatnie odstawały od reszty i na koniec użyła dość sporej ilości lakieru by fryzura mogła utrzymać się przez dobrych kilka godzin. - Gotowe. - odsunęła się ode mnie by przyjrzeć się dokładnie temu co stworzyła. Ubrałam suknię i buty, które przygotowała mi siostra i tak o to przygotowana, zeszłam by pokazać się swoim rodzicom, którzy bardzo poważnie debatowali na jakiś temat w salonie. Odchrząknęłam dając im znać o swojej obecności i stanęłam przed nimi splatając od razu swoje dłonie przed sobą.
- Wyglądasz przepięknie. - usłyszałam głos swojej matki, który był przepełniony dumą. Uśmiechnęłam się nieśmiało na to i skinęłam delikatnie głową.
- Dziękuję matko. - odpowiedziałam jej grzecznie, nie unosząc wzroku, ale dalej czekając na słowa ze strony ojca.
- Mam nadzieję, że jeśli nie zachowaniem to chociaż wyglądem zadowolisz chociażby oczy naszych gości. - powiedział surowym głosem, na co skłoniłam się delikatnie w jego stronę.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy, ojcze. - odpowiedziałam poważniejszym tonem głosu.
- Na to liczymy. - powiedział, a po chwili dodał. - Możesz odejść. - skłoniłam się w ich stronę i wycofałam się z salonu, a gdy znalazłam się na korytarzu wyprostowałam się i spojrzałam przez szklaną szybę na podjazd, na który wjechało kilka aut. Czując delikatne kołatanie w sercu skierowałam się w stronę drzwi wejściowych by przywitać gości tak jak przystało.
Gdy odźwierny otworzył drzwi moim oczom ukazało się kilka postawnych mężczyzn, a wśród nich jedna kobieta, która była niższa ode mnie, ale jej wygląd i spojrzenie sprawiały, że czułam się przy niej jak malutkie stworzonko, które mogła zdeptać obcasem szpilki, które miała na sobie. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały od razu skłoniłam się grzecznie w jej kierunku, splatając swoje dłonie przed sobą.
- Dobry wieczór. - odezwałam się pierwsza.
- Dobry wieczór. - odpowiedziała kobieta. - Jesteś zapewne Hyori, czyż nie mylę się? - zapytała wchodząc przez drzwi do środka.
- Nie myli się Pani. - odpowiedziałam grzecznie cofając się o kilka kroków, lecz nie unosząc głowy.
- Miło mi Cię poznać. - po cieniu, który kobieta rzucała na posadzkę, zauważyłam, że skłoniła się delikatnie w moim kierunku.
- Pozwoli Pani, że przyjemność pozostanie po mojej stronie. - odpowiedziałam grzecznie, na co kobieta delikatnie się roześmiała.
- W odróżnieniu od Ciebie, wiem dość dużo na Twój temat, a Ty dopiero mnie poznasz, drogie dziecko. - powiedziała miło, lecz z nutką tajemniczości w głosie. Posłusznie skłoniłam się na jej słowa.
- Pozwolą Państwo, że udamy się teraz do jadalni. - uniosłam delikatnie głowę, lecz nie złapałam z nikim kontaktu wzrokowego i skierowałam się do jadalni, na posiłek, który na nas czekał. Wchodząc do pomieszczenia, delikatnie rozejrzałam się po osobach, które się w nim znajdowały. Moi rodzice siedzieli już na swoich miejscach, a po ich prawej stronie stała moja starsza siostra. Grzecznie od razu udałam się na swoje miejsce, które znajdowało się po ich lewej stronie. Rodzice widząc, że goście wchodzą kolejno do pomieszczenia podnieśli się ze swoich miejsc. Ojciec odszedł od swojego miejsca i podszedł do kobiety, która weszła wraz z mężczyznami i ujął jej dłonie w swoje, ucałowując wierzch jednej z nich.
- Pani Min, jak to cudownie spotkać się z Panią po tylu latach. - odezwał się mój rodzic głosem pełnym szacunku do niej.
- Panie Um, sądziłam, że ze zwrotami grzecznościowymi skończyliśmy dobre kilka lat temu. - roześmiała się wdzięcznie i skłoniła się delikatnie w jego stronę.
- Wybacz mi, Neulreum. - opowiedział jej mój ojciec.
- Tak lepiej, Jinyoung. - posłała mu zalotny uśmiech. Skierowałam swój wzrok na moją rodzicielkę, oczekując reakcji z jej strony, ale takowej się nie doczekałam.
- Usiądźmy. - postawny mężczyzna, który stał u boku Pani Min, skierował się do mojego rodziciela, na co ojciec skinął głową i ruchem ręki zaprosił gości do stołu.
Gdy wszyscy się rozsiedli, ja również zajęłam swoje miejsce, a gdy z głośników zaczęła lecieć muzyka klasyczna wszyscy zajęli się posiłkiem.
- A więc Hyori. - odezwała się Pani Min, przez co odruchowo skierowałam na nią swój wzrok, ale prawie od razu go posłusznie spuszczając.
- Tak? - zapytałam grzecznie.
- Do jakiej szkoły uczęszczasz? - zapytała miło.
- Do Narodowego Uniwersytetu Seulskiego. - odezwał się z dumą mój ojciec, a na moich ustach utworzył się nieśmiały uśmiech, który został wywołany jego tonem.
- Dobrze Jinyoung, ale nie Ciebie o to pytałam. - skinęła głową w jego kierunku i ponownie spojrzała na mnie. - Jak Ci idzie w szkole? - zapytała spokojnie.
- Myślę, że dobrze. Staram się jak mogę i poświęcam każdą wolną chwilę na naukę. - odpowiedziałam jej grzecznie, odruchowo splatając swoje dłonie, na swoich udach.
- A co z przyjaciółmi? Bo takowych masz, prawda? - zapytała marszcząc brwi.
- Nie mam czasu by zawierać przyjaźnię. Moim obowiązkiem jest szkoła i rodzina. Najpierw obowiązki, potem przyjemności. - odpowiedziałam jej formułką, wyuczoną już doskonale na pamięć.
- Tak też sądziłam. - odpowiedziała, tym samym kończąc naszą rozmowę.
Po skończonym posiłku, przeprosiłam wszystkich i odeszłam od stołu, by wyjść na zewnątrz. Stres jak i odrobina alkoholu, sprawiły, że zaczęło mi się kręcić w głowie, więc potrzebowałam świeżego powietrza. Przechodząc kilka metrów upewniłam się, że nikt mnie nie widzi i z małej torebeczki wyjęłam paczkę papierosów. Usiadłam na ławeczce i odpaliłam jednego papierosa, zaciągając  się dymem papierosowym, który przyjemnie wypełnił moje płuca.
- A wydawałaś się taka grzeczna. - usłyszałam głos za swoimi plecami, przez który zaczęłam panicznie kaszleć, przez dym, którym się przydusiłam. - Ej spokojnie. - osoba, która postanowiła mnie przestraszyć, zaczęła klepać delikatnie moje plecy. Podniosłam się ze swojego miejsca i skłaniając się w jej stronę wyrzuciłam papierosa w bok.
- Przepraszam, proszę.. Czy mógłby Pan nic nie mówić moim rodzicom? - zapytałam ze strachem w głosie.
- Nie jestem Pan. - odpowiedział zdziwiony. Na jego ton głosu, uniosłam na niego wzrok, dopiero teraz rozpoznając swojego rozmówcę.
- Jimin. - powiedziałam rozszerzając delikatnie oczy. - Nie widziałam Cię od..
- Od Twojego balu, na którym byliśmy razem. - roześmiał się przechylając głowę w bok.
- To było 5 lat temu. - odpowiedziałam mimowolnie się uśmiechając.
- A jedyne co się zmieniło, to to, że palisz. - odpowiedział roześmiany i przytulił mnie do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz