Aktualizacja
- Miło mi Cię poznać. - ukłoniłam się delikatnie w stronę wysokiego mężczyzny.
- Cała przyjemność po mojej stronie. - uśmiechnął się do mnie i wsunął jedną dłoń do kieszeni spodni. - Hyori, czy mogę zadać Ci dość osobiste pytanie? - spojrzał na mnie spokojnie, a jego rude włosy delikatnie rozwichrzył wiatr.
- Em, tak, oczywiście. - pokiwałam delikatnie głową i splotłam przed sobą swoje dłonie. Popatrzył na mnie chwilę, usiadł na krawędzi fontanny, pozostawiając swoje nogi w rozkroku i oparł łokcie na swoich kolanach, jednocześnie plącząc palce u swoich dłoni.
- Jesteś tutaj szczęśliwa? - uniósł wzrok ku górze, by spojrzeć na moją twarz, która na słowa chłopaka znieruchomiała w zadumie. Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałam się nad tym czy jestem szczęśliwa, zawsze myślałam o szczęściu rodziny, całego ogółu, ale nie poszczególnej jednostki.
- Najważniejsze jest dobro ogółu. - powiedziałam to płynnie, na jednym wydechu, jakby recytując wiersz na lekcji.
- Nie pytałem o cytaty Twojego ojca, chodzi mi tylko o Ciebie. Czy jesteś tutaj szczęśliwa, Hyori? - wyprostował się nie odrywając wzroku od mojej buzi. Otworzyłam usta by odpowiedzieć, ale w tym samym czasie usłyszeliśmy krzyk mojej siostry dochodzący od wejścia, który poinformował nas o tym, że goście powoli się zbierają. Hoseok podniósł się, ujął moją dłoń układając ją na swoim ramieniu i ruszył spokojnym krokiem w kierunku wejścia.
Gdy dotarliśmy do środka, Pani Min i jej synowie oraz obstawa żegnali się z moim ojcem. Podchodząc do wszystkich, mój wzrok napotkał wzrok Jimina, który jeszcze kilka sekund temu gorączkowo nas wypatrywał.
- Hyori. - podszedł do mnie łapiąc moje dłonie i spojrzał mi w oczy.
- Tak? - zaskoczenie na mojej buzi nie zraziło chłopaka, więc nawet na sekundę nie odwrócił wzroku.
- Jeszcze się zobaczymy. - jego kącik uniósł się w delikatnym uśmiechu. Po raz kolejny otworzyłam usta by cokolwiek odpowiedź, ale tym razem Pani Min mnie uprzedziła i wyszła z naszego domu, a reszta towarzyszących jej mężczyzn ruszyła za nią. Spojrzałam na mojego ojca, którego oczy były przepełnione gniewem. Jego spojrzenie wylądowało na mnie, przez co serce prawie wyskoczyło z mojej klatki piersiowej. Spuściłam natychmiast głowę w dół i splotłam swoje dłonie przed sobą.
- Hyori, chodź, położymy się już wszyscy spać. - powiedziała moja matka, w której głosie było słychać strach. Każdy w tym domu bał się mojego ojca i nikt nie potrafił się mu sprzeciwić, bo przecież najważniejsze jest dobro ogółu, a ojciec zawsze dba o nas wszystkich.
- Hyori, do mojego gabinetu. - głos ojca był twardy i poważny. Skinęłam delikatnie głową i skierowałam się na górę, gdzie znajdował się pokój mojego ojca.
[***]
Skulona w kącie próbowałam uchronić się przed kolejnym uderzeniem mojego ojca.
- Nieposłuszna gówniara! - krzyknął wymierzając mi kolejny strzał skórzanym pasem. Zagryzłam mocno usta by nie wydać z siebie żadnego dźwięku, w duchu modląc się by jak najszybciej się to skończyło. Kolejne łzy na moich policzkach przynosiły minimalną ulgę, schładzając obolałe miejsca. - Ja Cię nauczę dyscypliny. - dodał i kolejny strzał wylądował na moim policzku. Nie mogłam dłużej powstrzymywać jęków bólu, gdyż ten cios rozciął moją skórę na policzku. - Taka przemądrzała jesteś, a nie potrafisz wytrzymać kilku uderzeń?! - wrzasnął wściekły uderzając moją twarz po raz kolejny. Upadłam na podłogę, uderzając drugim policzkiem o twardą i zimną posadzkę. Załkałam żałośnie, czego od razu pożałowałam. Gniew mojego ojca napędzał go, przez co z coraz większą siłą wymierzał mi ciosy. Moje obolałe ciało nie było w stanie w żaden sposób się obronić przed karą ojca. W tym samym czasie gdy kolejny pas lądował na mojej twarzy, do gabinetu ojca ktoś wtargnął.
- Co tu się.. - głos ojca się urwał, ale ja nie miałam nawet siły by spojrzeć na osobę, która powaliła mojego ojca na ziemię. Zamknęłam oczy czując jak powoli ogarnia mnie ciemność.
[***]
Otworzyłam powoli obolałe powieki, a światło panujące w pomieszczeniu od razu mnie za to ukarało. Jęknęłam cicho próbując się poruszyć, ale moje ciało mi to skutecznie uniemożliwiało.
- Nie ruszaj się. - cichy głos osoby, która znajdowała się po mojej prawej stronie skusił mnie by po raz kolejny otworzyć oczy. Spojrzałam na dziewczynę, która wpatrywała się we mnie z politowaniem. - Masz połamane żebra, lepiej dla Ciebie jeśli na razie będziesz w bezruchu. - dodała poprawiając się na krześle.
- Gdzie ja jestem? - mój głos był okropnie słaby i zachrypnięty.
- W szpitalu. - powiedziała odrobinę głośniej.
- Jak to? - zmarszczyłam zdziwiona brwi. Z tego co pamiętam byłam w domu.
- Zostałaś tu przywieziona po ataku Twojego ojca. - skinęła głową w moją stronę. Odetchnęłam z ulgą i ułożyłam głowę na poduszce.
- Czy.. Czy on.. - urwałam, ponieważ głos uwiązł mi w gardle.
- Nie ma go tu. Został w domu. - dodała spokojnie.
- A jak Ty masz na imię? - po chwili ciszy, po raz kolejny na nią spojrzałam.
- Jestem Ah Shin. - uśmiechnęła się łagodnie do mnie. - Miło mi Cię poznać Um Hyori. - podniosła się ze swojego miejsca i wyciągnęła do mnie swoją dłoń, po czym delikatnie uścisnęła moją.
- Skąd się tu wzięłaś? - zapytałam gdy blondynka wróciła na swoje miejsce.
- Jimin poprosił mnie bym Cię przypilnowała podczas jego nieobecności. - dodała miłym tonem nie odrywając ode mnie swojego czekoladowego wzroku.
- Jimin? - zaskoczona jej słowami próbowałam się unieść na łokciach, ale przeszywający mnie ból spowodował tylko cichy jęk i uniemożliwił mi się podnieść.
- Mówiłam Ci, żebyś się nie ruszała. - zmarszczyła brwi i skinęła delikatnie głową. - Tak, musiał coś załatwić, więc wyszedł na chwilę. - dodała spokojnie i oparła się o swoje siedzenie.
- Rozumiem. - odetchnęłam cicho i zamknęłam zmęczone oczy. - Pozwolisz, że prześpię się jeszcze? - zapytałam cicho, czując jak mój oddech robi się coraz płytszy.
- Hyori? -zmarszczyła brwi i dalej coś do mnie mówiła, niestety tego już dalej nie usłyszałam.