poniedziałek, 4 grudnia 2017

Ep. 002

Play it.
- I w taki sposób trafiłeś do tej rodziny. - skierowałam wzrok na chłopaka, który akurat dopalał papierosa. Skinął głową i zdeptał peta, pod butem.
- Nie są tacy, jacy się wydają przy pierwszym spotkaniu. - podniósł się powoli ze swojego miejsca poprawiając marynarkę na swoich ramionach.
- To znaczy? - zmarszczyłam brwi również się podnosząc. Blondyn wzruszył tylko ramionami i skierował się do domu.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie. - machnął dłonią w moją stronę bym się pośpieszyła. Dogoniłam go spokojnie i szłam bez słowa u jego boku. Wpuścił mnie przodem do środka i skierowaliśmy się do jadalni, w której nadal trwała kolacja.
- Hyori. - surowy głos mojego ojca od razu sprowadził mnie na ziemię. Splotłam swoje dłonie przed sobą i spuściłam głowę ku dołowi, skłaniając się w jego stronę.
- Tak, ojcze? - zapytałam grzecznie, zamykając oczy.
- Gdzie się szlajasz wstrętna dziewucho? - podniósł się ze swojego miejsca widocznie zdenerwowany i szybko do mnie podszedł.
- Była ze mną, Panie Um. - głos Jimina rozszedł się po pomieszczeniu, a mój rodzic od razu skierował na niego wzrok.
- Panie Park, nie sądzi Pan, że to niekulturalnie tak wychodzić w trakcie posiłku? - teraz mój rodziciel ustał przed Jiminem. Jimin nie wzruszony zmierzył go z góry na dół.
- Chyba bardziej niekulturalne było nazwanie swoją córkę wstrętną dziewuchą przy gościach, nie uważa Pan? - uniósł brew przechylając głowę w bok.
- Jimin. - tym razem odezwała się Pani Min. Spojrzałam na nią ukradkiem. Stała obok mężczyzny w kruczoczarnych włosach, który nie odrywał wzroku od mojego ojca.
- Ma Pan rację, Panie Park. - głos ojca był poważny, a on wycofał się i wrócił na swoje miejsce. - Hyori, zajmij swoje miejsce. - wydał mi polecenie, które od razu wypełniłam i zajęłam swoje miejsce po lewej stronie ojca. Pani Min wraz z mężczyzną w kruczoczarnych włosach zajęła swoje miejsce i upiła kilka łyków wina ze swojego kieliszka.
- A więc na czym skończyliśmy? - zapytała stukając paznokciami w swój kieliszek.
- Rozmawialiśmy w jaki sposób możemy połączyć nasze rodziny, by nasze tereny się powiększyły. Musimy działać jak najszybciej. Ogniści są niebezpiecznie blisko rozbicia moich oddziałów na terenach, które znajdują się blisko ich własności. Z tego co wiem, wasze oddziały też nie są bezpieczne, więc zawiązanie paktu między naszymi rodzinami jest jedynym dobrym rozwiązaniem by stawić czoła wspólnemu wrogowi. - głos mojego ojca był opanowany i poważny. Zastanawiałam się o co może chodzić, ponieważ jako najmłodszy członek rodziny, nie jestem informowana o tym co się dzieję.
- Ja mam pewien pomysł. - tym razem to mężczyzna o kruczoczarnych włosach zabrał głos. Gdy na niego spojrzałam, zauważyłam, że wpatruję się we mnie uważnie.
- Jaki? - Pani Min z zainteresowaniem na niego spojrzała.
- W jaki sposób można połączyć nasze rodziny by nikt nie myślał, że to zaplanowane działanie? - oparł łokieć na stole, by oprzeć na dłoni podbródek. Rozległy się szepty po pomieszczeniu. Wszyscy z zaciekawieniem czekali, aby mężczyzna wyjawił swój plan.
- Yoongi, co Ty masz na myśli? - mężczyzna w okularach spojrzał na niego marszcząc swoje ciemne brwi.
- Ja wiem co on ma na myśli i to jest bardzo zły pomysł. - Jimin pokręcił głową pocierając swoje skronie.
- Dlaczego tak uważasz, Park? - głos, który wydobył się z gardła Yoongiego przypominał bardziej warknięcie.
- Uważasz, że takie rozwiązanie jest dobre dla którejkolwiek ze stron? - blondyn skierował swój wzrok na postawnego mężczyznę. Nikt nie wiedząc o co chodzi dwóm mężczyznom, wpatrywali się w nich bez słowa. Ja również należałam do grona osób siedzących cicho.
- Tak, tak uważam. - odparł, kończąc tym samym ich rozmowę.
- Więc Yoongi jaki masz plan? - Pani Min korzystając z okazji, że mężczyźni skończyli konwersować ze sobą, odezwała się patrząc na niego.
- Ślub. - odparł krótko. Rozszerzyłam oczy na jego słowa. Niemożliwe by moi rodzice zgodzili się na zaślubiny z mężczyzną, którego oni nie wybrali.
- Nie wydam moich córek za byle kogo. - odezwał się mój ojciec, opierając dłonie na stole.
- Czy Ty właśnie obraziłeś moją rodzinę? - Pani Min spiorunowała go wzrokiem unosząc się ze swojego miejsca. Ojciec chyba zrozumiał jaki błąd popełnił, bo od razu się podniósł i podszedł do kobiety łapiąc ją za dłonie.
- Neulreum, przecież wiesz, że nie o to mi chodziło. - ucałował jej dłonie i posłał jej szarmancki uśmiech.
- Jinyoung, pamiętaj, że na mnie Twoje sztuczki przestały działać kilka lat temu. - skinęła głową zabierając mu delikatnie swoje dłonie. - Jeśli nie ślub, to mam nadzieję, że masz jakiś inny pomysł i nie zaprosiłeś mnie do siebie bez powodu. - dodała siadając na swoje miejsce. Mój ojciec oparł dłonie na jej oparciu od krzesła i zmierzył przybyłych wraz z nią mężczyzn, najwidoczniej nie miał żadnego innego pomysłu.
- Jeśli jedna z moich córek miała by poślubić jednego z Twoich synów, to którego? - zapytał zatrzymując wzrok na Yoongim. Pani Min chwilę milczała kierując swój wzrok na mnie.
- Niech sami zdecydują. - wzruszyła lekko ramionami. - Oczywiście mam nadzieję, że wybór jest prosty co do tego, którą z córek wydasz za mąż. - uniosła kącik ust przesuwając swoje spojrzenie na mojego ojca.
- Oczywiście, że tak. - posłał jej cyniczny uśmiech. - Hwamin jest gotowa do wyjścia za mąż. - skinął głową w kierunku mojej siostry, która nawet na to nie zareagowała. Nie chciałam by została zmuszona do poślubienia kogoś kogo nawet nie kocha. Nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ona tylko uśmiechnęła się miło do mnie. Widząc jej uśmiech chciałam od razu zaprotestować i powiedzieć, że się nie zgadzam, niestety z wolą ojca nie można dyskutować. Złapałam ją ukradkiem za dłoń i ścisnęłam dla otuchy.
- Jeśli tego chcesz, ojcze. - powiedziała spokojnie, nie patrząc na niego.
- Przecież Hwamin jest już zaręczona. - pierwszy raz od początku spotkania, głos zabrała moja matka, której najwidoczniej nie spodobał się pomysł wydania jej córki za mężczyznę, którego sama nie zna.
- Zaręczyny można łatwo zerwać, przecież najważniejsze jest dobro ogółu, zgadzasz się z tym Nayeon, prawda? - ojciec spojrzał na moją matkę, która przytaknęła tylko delikatnie głową.
- Nie chciałbym urazić ani Pana ani Pańskiej córki. - odezwał się Jimin kierując swój wzrok na mojego rodziciela. - Ale wolelibyśmy , żeby to Hyori została pełnoprawnym członkiem naszej rodziny. - dodał posyłając mi mały uśmiech. Rozszerzyłam oczy zaskoczona jego słowami, ale nie odważyłam się spojrzeć na ojca.
- Hyori nie skończyła jeszcze szkoły, uczy się dopiero wszystkiego. - zdziwienie w głosie mojego ojca, zaskoczyło wszystkich zebranych.
- Ma dwadzieścia trzy lata, na pewno umie to co powinna potrafić każda kobieta i żona. - odparł ze spokojem blondyn.
- Park. - odezwał się Yoongi. - Pan Um zadecydował,. Któryś z nas poślubi Hwamin. - powiedział twardo.
- Nie mamy nic do powiedzenia? - spojrzał na niego ze wściekłością w oczach. Cały czas ściskałam dłoń swojej siostry i dopiero po chwili zauważyłam, że wstrzymałam powietrze.
- Chłopcy nie kłóćcie się. - Pani Min pokręciła głową kładąc swoje dłonie na dłoniach swoich synów. - Wszystko jeszcze zdążymy ustalić, prawda? - spojrzała na mojego ojca, a ten skinął głową i wrócił na swoje miejsce.
- Mamy niecałe dwa miesiące na to wszystko, więc ślub musi się odbyć góra za sześć tygodni. Wychodzi na to, że mamy tydzień by ustalić, który z Twoich synów poślubi moją córkę. - powiedział opierając łokcie na stole, a na dłoniach podbródek.
- Więc musimy się pośpieszyć. - odezwał się chłopak w okularach. - Jako najstarszy z synów, jestem gotów poślubić Pańską córkę. - dodał spokojnie, patrząc na moją siostrę.
- Seokjin. - Yoongi spojrzał na niego uważnie. - Jesteś najstarszy, to prawda, ale doskonale wiemy, że nikt nie uwierzy w to, że wasze zaślubiny są z miłości. Wszyscy znają Cię na tyle by wiedzieć, że jesteś przeciwny zakładaniu rodzin, a tym bardziej zaślubin. - mężczyzna w kruczoczarnych włosach bawił się delikatnie swoją dolną wargą.
- Ale najprędzej uwierzą w to, że mama właśnie mnie wybrała do tego by, któryś z jej synów miał żonę i doskonale wiesz z jakich powodów. - dodał kierując wzrok na młodszego.
- Mam was wszystkich serdecznie dość. - chłopak w czarnej marynarce i białej koszuli podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do mnie. - Jako iż to nie dotyczy ani mnie ani Ciebie, mogę Cię porwać na spacer? - zapytał miło wysuwając dłoń w moim kierunku. Spojrzałam na matkę, która skinęła delikatnie głową, więc uniosłam się i podałam mu swoją dłoń, a ten wyprowadził mnie spokojnie z pomieszczenia i zamknął za nami drzwi. Wyszliśmy w ciszy na wielki ogród, a ja nie znając mężczyzny, nie wiedziałam na co mogę sobie pozwolić.
- Hyori, pozwól, że Ci się przedstawię. - mężczyzna zatrzymał się przy fontannie i spojrzał na mnie. Nie spojrzałam mu w oczy, z obawy przed zezłoszczeniem mężczyzny, więc dalej wpatrywałam się w swoje obuwie. Mężczyzna delikatnie i niepewnie uniósł moją głowę do góry i spojrzał mi w oczy z uśmiechem. - Jestem Jung Hoseok i jestem trzecim z najstarszych braci. - powiedział z miłym uśmiechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz